Graliśmy uczciwie, oni oszukiwali, ja oszukiwałem…

Tytuł wpisu chyba najlepiej oddaje obraz historii Lance’a Armstronga w kolarskie zawodowym.
Jak wiemy, w zeszłym tygodniu zostaw wyemitowany wywiad z legendą amerykańskiego kolarstwa. Lance po raz pierwszy powiedział w nim na głos, że stosował doping we wszystkich edycjach Tour de France kiedy stawał na najwyższym stopniu podium. Szok? Owszem dla większości ludzi jest to szok, hańba, wstyd, i wiele innych. Taka reakcja spotykana jest u osób, które w życiu nie interesowały się tematem głębiej, które nie znają historii innych znanych, ważnych nazwisk w kolarstwie.
Dziś na blogu Eurosportu pojawił się bardzo mądry tekst autorstwa Kamila Wolnickiego, który pozwolę sobie zacytować:

Dla mnie ten gość zawsze będzie siedmiokrotnym zwycięzcą Tour de France. Pokonywał takich jak on, oszustów. Popatrzcie tylko na pierwsze dziesiątki tych wyścigów, a później wygooglujcie tych gości i może pomyślicie tak, jak ja. Jest i będzie największym symbolem tego wyścigu już zawsze.

Oczywiście, zerknijmy na najważniejszą tabelę przedstawiającą listę osób startujących w Tour de France od roku 1998 (Doping at the Tour de France). Pierwsze dziesiątki są obstawione przez zawodników, którzy jechali na szprycach. Więc czy Lance jest aż taki zły, okropny? Jak już, to mówmy tak o wszystkich, a nie tylko o nim.

Gdy wygrywałem Tour de France, na dwieście osób w peletonie może pięć było czystych. Ta piątka to prawdziwi bohaterowie kolarstwa.

Drugą stroną medalu jest UCI i WADA. Mnie najbardziej zastanawia fakt, czemu największy lincz skupia się teraz na Lance’ie. A nie ma osobach, które brały czynny udział w retuszowaniu wyników badań. W końcu Armstrong brał bardzo powszechne środki medyczne, jak EPO, testosteron, przetaczanie krwi, które przed rokiem 2000 były bardzo łatwo rozpoznawalne w próbkach co widać na wyżej przytoczonej tabeli.
Jestem pewna, że cała góra UCI wstrzymała oddech przed emisją wywiadu. Była duża szansa, że będzie sypał nazwiskami jak z rękawa.

Przez tyle lat trwała nagonka za Armstrongiem, którego wyniki badań nigdy niczego nie wykazały. Jedynym dowód na to, że w ogóle coś brał, to jego ostatnie słowa. A mimo to jeszcze przed jego “medialną spowiedzią” został dożywotnio zdyskwalifikowany z oficjalnych zawodów, pozbawiony tytułów.. dlaczego w ogóle mogło do tego dojść bez dowodów rzeczowych?
Lance był i w dalszym ciągu jest osobą, która napędza amerykański rynek kolarski. Dzięki amerykańskiego nazwisku na podium najważniejszego europejskiego wyścigu, znacznie wzrosła liczba kibiców, nowych zawodników oraz sponsorów. Zaczęły się przelewać ogromne pieniądze…

Zastanawiam się w tym wszystkim nad jednym – po co Lance się przyznał? Nie wierzę, że chodzi tylko o skrócenie kary i możliwość startów w triathlonie. Za mały zysk w stosunku do ceny. Zbyt wyrachowany to gość, żeby tak grać.

I to również mnie zastanawia…

Tak czy siak byłam, jestem i będę jego fanką. Jest dla mnie kolesiem, który nieważne czy naszprycowany czy nie, zdobył najwyższy level w grze zwanej Tour de France. Wygrał z rakiem, zrobił wiele dobrego dla ludzi chorych i potrzebujących.

PS. Właśnie w radio usłyszałam, że powstaje na jego temat kolejna książka… naprawdę nie mogę się jej doczekać. Ciekawa jestem w jakim świetle go przedstawią. Podobno w pozytywnych, choć po minionym piątku, wszystko jest możliwe.

Czekam na moją nową koszulkę:
livestrong3

Cześć, używam plików Cookies

Używam informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych oraz w celu dostosowania strony do użytkowników. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z mojej strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.

Ok, rozumiem Zobacz więcej