Helsinki – miejsce idealne dla introwertyków

Pomysł na podróż do kraju położonego na północ od Polski zrodził się już bardzo dawno temu. Ale z powodów mniej lub bardziej przyziemnych nie udawało się do tego czasu tego pomysłu zrealizować.

Jednak jeszcze pod koniec zeszłego roku trafiła do nas wiadomość, że na mapie europejskich WordCampów pojawił się zupełnie nowy. WordCamp Nordic, którego sama nazwa wskazuje, że odbędzie się tam gdzie jest zimno, śnieżnie i dzień jest odrobinę krótszy. Tym sposobem 6 marca wylądowaliśmy na lotnisku w Helsinkach. Sama nie wiedziałam czego konkretnie się spodziewać po wylądowaniu, jednak pierwsze wrażenie było na tyle pozytywne, że zupełnie nie przeszkodził mi śnieg oraz niska temperatura. Wręcz przeciwnie. Transport z lotniska do centrum to kilkunastominutowa podróż pociągiem. Trzeba pamiętać, że mając nawet kilkudniowy bilet na wszystkie środki transportu publicznego w Helsinkach tutaj trzeba dokupić dodatkowy bilet Regional na przejazd z Vantaa.

Jedyną barierą był kontakt z językiem fińskim, który okazał się wręcz kosmiczny. Na szczęście kultura znajomości języka angielskiego na północy jest mocno rozwinięta i spokojnie można za jego pomocą dogadać się z każdym.

Pierwszy kontakt z miastem był kompletnym szokiem. Mimo, że wylądowaliśmy w stolicy, dużym i ruchliwym mieście na ulicach był spokój i niespotykana cisza. I nie było to tylko nasze wrażenie, poruszając ten temat podczas rozmów – inni również zauważyli ten fakt. Wynika to z wielu rzeczy. Z jednej strony finowie są spokojni i szanują prywatność swoją oraz cudzą. Wydają się również nieśmiali i taki otwarty, głośny kontakt z innymi na ulicy jest tutaj czymś rzadko spotykanym. Powściągliwość i oszczędność z słowach to główna domena tutejszych mieszkańców. Osobiście dobrze się odnalazłam w tym otoczeniu, również nie należę do wylewnych osób i introwertyczne otoczenie dobrze na mnie wpływa.

Poza ciszą i spokojem, w oko rzuca się również czystość. Finowie nie śmiecą, nie depczą trawników, segregują odpady (minimalizując ich ilość przy każdej okazji), swoje czworonogi wyprowadzają tylko w specjalnie wyznaczonych miejscach (do wielu parków czy skwerów nie można wejść z psem). Natomiast psy są zawsze mile widziane w galeriach handlowych, sklepach i knajpkach. Jako, że podczas naszego pobytu było dość zimno i śnieżnie – wszystkie spotkane psy nosiły specjalne zimowe ubranka. Wyglądały uroczo 🙂
Występują również miejsca gdzie lokalne łobuzy uzewnętrzniają swoją twórczość na ścianach, natomiast w porównaniu z polskimi miastami – tamtejsi mistrzowie sprayów wybierają mniej rzucające się w oczy miejsca.

Centrum Helsinek jest nieduże i spokojnie można je zwiedzić nawet w kilka godzin. Uliczki bardzo przypominały mi Łódź i inne polskie miasta. Wiele pięknych kamienic, pomników. Miejsc na spacer jest naprawdę dużo. Bardzo atrakcyjny jest plac Sanecki, na którym zlokalizowana jest Helsińska Katedra. Neoklasycystyczny budynek robi ogromne wrażenie wznosząc się nad miastem.

Bardzo blisko położony jest plac targowy – Kauppatori (na przeciwko Ratusza i rzut beretem od Pałacu Prezydenckiego) gdzie w ciągu weekendu można kupić wiele fińskich pamiątek. Bardzo popularne są towary handmade. Obok położona jest jedna z saun wraz z basenami na zewnątrz (Allas Sea Pool) co wyjątkowo wygląda w porze wieczornej, dostrzec można parę wodna i wiele osób, które w strojach kąpielowych morsują po wcześniejszym wygrzaniu się w saunie.

Niemalże w tym samym miejscu znajduje się terminal promowy. Można stąd popłynąć na pobliskie wyspy. Tuż obok, na ulicy Kanavakatu znajduje się Sobór Uspieński, ogromny budynek z czerwonej starej cegły z dodatkami złota jest symbolem rosyjskich wpływów w tym rejonie. Wybudowany został w 1868 roku przez rosyjskiego architekta Aleksieja Gornostajewa.

Wybierając ten kierunek zwiedzania niespodziewanie znaleźliśmy jedna z najlepszych w Europie palarni kawy Johan & Nyström. Spacer po mrozie spotęgował chęć wypicia dobrej kawy i tym sposobem nie musieliśmy się długo zastanawiać, weszlismy do środka i zobaczyliśmy jedna z najładniejszych jak dotąd kawiarni. Poza akcesoriami dla domorosłych baristów było tutaj również bardzo dużo bibelotów oraz akcentów fińskich. Przede wszystkim dużo drewna, naturalnego, skóry i prosty ale urokliwy design mebli. Pyszna kawa z dripa była wisienką na torcie podczas tego spaceru.

Jak to była o tej porze w Finlandii, kilka razy zaatakował nas opad śniegu. Ale mimo mojej ogólnej niechęci do warunków zimowych – nie przeszkadzało mi to 🙂 Nawet nabrałam większej ochoty na zobaczenie większej ilości miejsc na dalekiej północy Skandynawii.

Co najlepiej wspominam z pobytu w Helsinkach (oczywiście poza samym WordCamp Nordic)? Odpowiedź na to pytanie może być odrobinę szokująca i dziwna na pierwszy rzut oka. Otóż największe wrażenie zrobiła na mnie biblioteka Oodi. Jest to budynek, który powstał rok temu z okazji 100 lecia niepodległości kraju. Można powiedzieć, że jest to pewnego rodzaju pomnik, który powstał dla dobra wszystkich mieszkańców. Oczywiście my bibliotekę kojarzymy z czymś zupełnie innym.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Reflection perfection ✨✨✨ • • • 📸 @sliceofmatt #myhelsinki #myhelsinkiresidence #helsinki #visithelsinki #puddlegram

Post udostępniony przez My Helsinki (@myhelsinki)

Oodi to przede wszystkim przestrzeń gdzie można spędzić niemalże cały dzień. Znajduje się tutaj specjalna przestrzeń do nauki, odpoczynku, można skorzystać z jednego z wielu komputerów lub tabletów dla grafików. Spędzają tutaj również czas osoby, które uczą się szycia lub wprowadzają poprawki do swoich prac tekstylnych. Na miejscu jest także drukarka 3d oraz duży ploter do druku wielkoformatowego. Jeżeli potrzebuje się kompletnej ciszy można skorzystać ze specjalnych wyciszonych pokoi wyposażonych w wiele udogodnień. Jest to bardzo pożyteczne miejsce do spotkań biznesowych. Dzięki przestrzeni co-workingowych można spokojnie pracować w godzinach 8-22. I to wszystko znajduje się jedynie na 1 piętrze. Na drugim mamy przestrzeń biblioteczną. Można poczytać książki, komiksy lub magazyny na miejscu lub wypożyczyć je do domu. Nie ma najmniejszego problemu z przyniesieniem sobie czegoś do jedzenia lub picia w tym miejscu, jest tutaj również kawiarnia.
Parter to bardzo duży hol z informacjami, kinem i restauracją. Wszystko zamknięte jest w niezwykle estetycznej, nowoczesnej budowli, pełnej nowoczesnego i minimalistycznego designu z dużą ilością drewnianych dodatków i wykończeń.

 


Podczas odpoczynku w Oodi spotkaliśmy bardzo wyjątkową parę. Otóż usłyszeliśmy za swoimi plecami rozmowę w języku polskim, więc odwróciliśmy się i przywitaliśmy. Bardzo szybko okazało się, że dziewczyna pochodzi z Ukrainy, chłopak z Finlandii. Poznali się kilka lat temu w Polsce na wymianie studenckiej i teraz im głównym językiem do komunikacji między sobą jest język polski… Świat jest mały.

To co jeszcze bardzo mocno rzuca się w oczy to liczne galerie handlowe na terenie miasta. W centrum jest ich naprawdę bardzo dużo, czasami połączone są ze sobą podziemnymi przejściami. Otwarte są w dni robocze do późnych godzin. Takiego zagęszczenia sklepów chyba nigdzie nie widziałam.

O Helsinkach i Finlandii czytałam wiele opinii i relacji. Spora ich ilość nie była zbyt pozytywna. Owszem miasto robi nieco mniejsze wrażenie niż Wiedeń czy Londyn, ale uważam, że jest warte odwiedzenia. Poza ścisłym centrum warto wybrać się w inne rejony miasta oraz poza jego granice. Podczas pobytu odwiedziliśmy również uniwersytet położony w Espoo oraz wyspę Seurasaari, do której można dotrzeć tramwajem linii 4.
Wyspa przeznaczona jest dla osób, które poszukują spokoju i ciszy w obecności przyrody. Jest tutaj sporo ścieżek, można wybrać się na bieganie lub nordic walking. Podczas spaceru można zobaczyć skansen z historycznymi budowlami (Seurasaaren ulkomuseo). W marcu jest tutaj bardzo urokliwie, leży gruba warstwa śniegu i cała zatoka dookoła jest zamarznięta.

O WordCamp Nordic nie chcę tutaj za dużo pisać ponieważ osobno tworzę relacje dla pandify.pl gdzie znajdziecie zdjęcia i krótkie informacje dotyczące prelekcji. W dużym skrócie – pierwsza, eksperymentalna edycja WordCamp Nordic okazała się niesamowitym sukcesem pod każdym względem. Dopisała ilość uczestników (oraz różnorodność narodowości), organizatorzy zadbali aby event był dopracowany w najmniejszym szczególe. Genialnym pomysłem okazał się również Activity Day, podczas którego mieliśmy okazję bardziej się zintegrować i zwiedzić nieznane miejsca (w naszym przypadku była to wycieczka na wyspę Seurasaari). Wspaniale było zobaczyć wiele znanych już twarzy, ale również poznać osobiście tych, których na co dzień widuje się podczas dyskusji na Github lub Twitter.

Podsumowując, Helsinki oraz fińska mentalność bardzo przypadły mi do gustu. Przy nadarzającej się okazji polecam odwiedzić to miejsce. Sama mam nadzieję tam wrócić, tym razem w okolice Rovaniemi. Marzy mi się zobaczenie zawodów Reindeer Race na żywo 😉

Cześć, używam plików Cookies

Używam informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych oraz w celu dostosowania strony do użytkowników. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z mojej strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.

Ok, rozumiem Zobacz więcej